drupa 2016 – relacja z targów

Z każdą kolejną edycją targów drupa, organizatorzy stają przed wyzwaniem stworzenia myśli przewodniej imprezy, która zepnie klamrą wszystkie nowości, a przy okazji będzie jasnym przekazem zarówno dla wystawców, jak i zwiedzających w którą stronę zmierza branża poligraficzna.
Motto tegorocznych targów „touch the future” (dotknij przyszłości), według mnie, tylko w pewnej części oddaje klimat drupy 2016. Tak naprawdę, myśl przewodnia zależy w dużej mierze od sektora jaki reprezentują zwiedzający oraz oczekiwań, jakie mają względem wystawców.

Dla przykładu, dla osób, które w znikomym stopniu interesują się rynkiem opakowań, a w szczególności, tak wąską dziedziną jak branża opakowań z tektury falistej, targi drupa 2016 (można by odnieść takie wrażenie) zbyt mocno skupiały się na tej dziedzinie. Może ze względu na dużą presję ze strony wystawców, którzy prześcigali się z prezentacją nowych rozwiązań dla tego sektora druku.

Dla wielu przedstawicieli firm poligraficznych, ta wyspecjalizowana dziedzina druku jest zupełnie nieistotna.

Prawdopodobnie, dużo bardziej trafiony okazał się „megatrend” oficjalnie nazwany Print 4.0 dotyczący łączności i rozwiązań sieciowych.

Zdjęcie: Messe Düsseldorf/ctillmann

Zdaje się, że korzyści płynące z w pełni zautomatyzowanego i połączonego workflow, który zaczął kiełkować we wczesnych latach 90tych, a następnie przeistoczył się w CIP3, a później w JDF, w pełni urzeczywistnił się w roku 2016. Co więcej, ten zintegrowany przepływ już dawno wykroczył poza mury drukarni.

  

Zdjęcie: Messe Düsseldorf/ctillmann

Podczas tegorocznych targów miałem okazję przyjrzeć się z bliska systemowi Muller Martini, w którym zamówienie składane drogą internetową trafia bezpośrednio do maszyny, która drukuje i binduje konkretną książkę, a następnie kolejną w innym formacie.

Byłem również pod wrażeniem wizji zautomatyzowanego procesu druku „Printroom 2000” zaprezentowanego przez firmę Komori.

Zdjęcie: Messe Düsseldorf/ctillmann

Zapowiedzią dużych zmian w druku offsetowym była bez wątpienia prezentacja nowej filozofii operacyjnej firmy Heidelberg „push to stop” (naciśnij (przycisk), aby zatrzymać), przedstawiająca zmianę w podejściu do przemysłowej produkcji poligraficznej. Do tej pory procesy drukowania były w sposób aktywny realizowane przez operatorów, a w przyszłości zadania te ma w pełni przejąć na siebie maszyna.

Zdjęcia: Messe Düsseldorf/ctillmann

Myślę, że właśnie ten aspekt pełnej automatyzacji procesów stanowi główny kierunek rozwoju branży, a jednocześnie myśl przewodnią imprezy. Jeśli dodamy do tego nowinki technologiczne np. firmy Landa, mamy pełen ogląd tego, co będzie działo się w ciągu najbliższych kilku lat w poligrafii.

Ogólnie targi uznaję za udane i już czekam na kolejną edycję 🙂

 

Zdjęcia: Messe Düsseldorf/ctillmann
By | 2017-05-31T12:30:15+00:00 Wrzesień 1st, 2016|Uncategorized|Możliwość komentowania drupa 2016 – relacja z targów została wyłączona